Przy zwalnianiu mnie (z UB) zobowiązali mnie, że mam co dwa tygodnie się meldować. Ja jednak, zamiast się meldować, uciekłem na Dolny Śląsk. Na Dolnym Śląsku miałem od nich zupełnie (spokój), nie szukali mnie. Natomiast zadarłem z milicją, która mi kradła drzewo w lesie.